Finał z prawykonaniem

November 29th, 2003

Niedziela w Filharmonii

Wydarzeniem niedzielnego koncertu w Filharmonii będzie światowa prapremiera utworu Krzesimira Dębskiego pod tytułem “3 wariacje na 2 gitary i smyczki”. Wystąpi jeden z najsłynniejszych klasycznych gitarowych duetów świata – Sofia i Ivo Kaltchev z Bułgarii.

Obok gitarowej pary usłyszymy też znaną i lubianą Grupę MoCarta z programem zatytułowanym “Cztery struny świata”. Kwartet odgrażał się, że z okazji festiwalu jednym z celów ich programu będzie bezlitosne wykpienie gitarzystów.
Kompozycja Krzesimira Dębskiego, pisana z myślą o Grupie MoCarta, została zamówiona przez organizatorów “Gitary 2003″ dwa lata temu. Tragiczna śmierć wiolonczelisty zespołu, Artura Reniona, uniemożliwiła wtedy planowaną prapremierę utworu. Przez dwa lata “3 wariacje” czekały na swoją wielką chwilę.
Pierwszą część koncertu wypełni program wyłącznie gitarowy. Usłyszymy muzykę latynoamerykańską, utwory Scarlattiego, Albeniza i dwie kompozycje Sergio Assada, gitarzysty z bez wątpienia najsłynniejszego duetu na świecie, twórcy setek aranżacji i transkrypcji utrzymanych w lekko impresjonistycznym stylu, z pierwiastkami muzyki latynoamerykańskiej.

Krzesimir Dębski wraz z żoną będzie obecny na niedzielnym koncercie. Początek wieczoru o godz. 19.

Autor artykułu: Justyna Skoczek

Nienasyceni piosenką

November 29th, 2003

Anna Maria Jopek wystąpi w Imparcie

W sobotę w Centrum Sztuki Impart wystąpi Anna Maria Jopek. Jedna z najpopularniejszych polskich wokalistek przedstawi piosenki z najnowszej, koncertowej płyty “Farat”.

Wydaje się, że w Polsce jest tylko dwoje artystów, którzy nie mogą narzekać na brak zainteresowania i za każdym razem ściągają tłumy – to Kazik Staszewski i Anna Maria Jopek. Znakomita piosenkarka wiosną dała we Wrocławiu dwa koncerty w odstępie tygodnia. Na oba bilety sprzedały się na pniu. I tym razem można być pewnym, że sala przy Mazowieckiej będzie pełna po brzegi.
Wiosną Anna Maria Jopek śpiewała przede wszystkim kawałki z płyty nagranej z Patem Metheny, tym razem zaśpiewa swoje największe przeboje, pochodzące z koncertowego albumu zatytułowanego “Farat”. Obok doskonale znanych “Jeżeli chcesz”, “Szepty i łzy”, “Nienasycenie”, “Czarne słowa”, usłyszymy piosenki premierowe – “Możliwe” i “Confians”, których autorem jest współpracujący ostatnio z piosenkarką perkusista Mino Cinelu. Tym razem nie będzie go we Wrocławiu, ale artystce będzie tworzyszyć grono sprawdzonych muzyków-przyjaciół: gitarzysta Marek Napiórkowski, saksofonista Henryk Miśkiewicz, Robert Kubiszyn grający na basie, klawiszowiec Paweł Zarecki i Cezary Konrad za perkusją.

Początek koncertu na scenie przy ul. Mazowieckiej 17 o godz. 20. Bilety kosztują od 45, 65 i 85 zł.

Autor artykułu: Tomasz Wysocki

Dane na śmietniku

November 29th, 2003

Jak sprząta po sobie firma sprzątająca

Dokumenty z danymi pracowników firmy Robot 1 zostały wyrzucone na pobocze skrzyżowania ulic Bystrzyckiej i Metalowców. Współwłaścicielka firmy tłumaczy, że nie wie, jak mogło do tego dojść.

- Wczoraj o wyrzuconych dokumentach powiadomili nas mieszkańcy pobliskiego osiedla. Na miejscu znaleźliśmy faktury płatnicze różnych firm, wyciągi z kont bankowych, świadectwa pracy, świadectwa ukończenia różnych kursów, wydruki z kas fiskalnych i miesięczne zestawienia, które pracodawca wysyła do ZUS-u – wylicza Paweł Grąbczewski, młodszy inspektor straży miejskiej.
Z dokumentów można było odczytać numery pesel, NIP-y, adresy czy numery kont. Jak wynika z relacji mieszkanki, przedwczoraj podjechał tam biały bus, z którego wyrzucono worki.
Strażnicy spakowali w karton najważniejsze dokumenty i zawieźli je do komisariatu Fabryczna. Zadzwonili też do firmy Robot 1, by posprzątała resztę.
- Nigdy wcześniej nie przydarzyło nam się nic podobnego. Wszelkie dokumenty zawsze niszczymy w niszczarce – dziwi się Barbara Orzechowska, współwłaścicielka firmy.
Orzechowska podejrzewa, że dokumenty zostały przez pomyłkę zabrane przez jednego z pracowników. – Skoro były zapakowane w worki śmieciowe, ktoś mógł pomyśleć, że są do wyrzucenia. Nie wiem, kto to zrobił, ale chcę wyjaśnić całą sprawę i wyciągnąć konsekwencje.
- Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych za takie zaniedbanie grozi nawet do dwóch lat więzienia – mówi Dagmara Turek-Samól, rzecznik prasowy Straży Miejskiej.

Autor artykułu: Anna Andrusyszyn-Wojtasik

Bezpieczniej przy granicy

November 27th, 2003

POGRANICZE Wspólne działania straży pożarnej i granicznej

Wspólne uczestnictwo w akcjach ratunkowych szczególnie w trudno dostępnym górskim terenie, korzystanie ze sprzętu pograniczników i strażaków, szkolenia pożarowe, ratownictwo górskie i przedmedyczne – to sfery współpracy straży granicznej i pożarnej.

Komendanci Łużyckiego i Sudeckiego Oddziału SG oraz wiceszef wojewódzkiej komendy Państwowej Straży Pożarnej podpisali porozumienie w tej sprawie. Obie służby od dawna współdziałały ze sobą w przypadkach zagrożeń. Teraz będzie to jeszcze łatwiejsze. Oznacza to, że tak jak do tej pory jednostki ratownicze w przypadku pożaru lub innej klęski żywiołowej będą mogły przekraczać granicę państwową w każdym jej miejscu. W system ratownictwa włączona zostanie też sekcja ratownictwa wodno-podwodnego i górskiego działająca już od kilku lat w Łużyckim Oddziale Straży Granicznej. Jest to jedyna wyspecjalizowana jednostka tego typu na pograniczu, obejmująca swoim zasięgiem rejon od Głogowa do Wałbrzycha.

Autor artykułu: Grzegorz Koczubaj

Nowy Polar

November 27th, 2003

PIŁKA NOŻNA II liga

Od wczoraj drugoligowym Polarem Wrocław rządzi trzyosobowy zarząd: Bogdan Ludkowski, Tomasz Szypuła i Alfred Gerste. Poprzedni podał się do dymisji. Podział funkcji ma nastąpić na najbliższym posiedzeniu.

Prawie 50 delegatów przybyło na walne zebranie Zakładowego Klubu sportowego Polar. Obok działaczy i kibiców, byli także piłkarze wraz z kadrą szkoleniową. Poinformowano ich o tym, że prace nad powstaniem sportowej spółki akcyjnej na Zakrzowie zostaną odłożone przynajmniej do stycznia. – Mamy sporą przychylność szefa wrocławskiego oddziału Whirlpoola, ale czas jest zbyt krótki, aby załatwić wszelkie formalności. Okazuje się, że decyzje o zbyciu nieruchomości, czy też przekazaniu ich do tworzącej się spółki wymagają zatwierdzenia w centrali firmy. A dopiero na początku roku dwóch przedstawicieli ścisłego zarządu planuje wizytę we Wrocławiu. Wtedy będziemy wiedzieć znacznie więcej – wyjaśniał Tomasz Szypuła. – Musimy znaleźć oparcie w firmie Whirlpool. Wtedy ta spółka będzie miała rację bytu. Musimy także bardziej dotrzeć do zakładu, do jego kooperantów. Albo nas wyrzucą, albo coś ugramy razem – wtórował mu Bogdan Ludkowski.
Stary zarząd, w pięcioosobowym składzie: Szypuła, Gerste, Jan Perucki, Piotr Pałys i Bogdan Kowal, podał się do dymisji (35 delegatów głosowało za, przeciw tej decyzji tylko 2, reszta się wstrzymała). – Chcemy zostać zweryfikowani. albo ciągniemy ten wózek dalej, albo dajemy sobie spokój. Wy to musicie ocenić – przekonywał Szypuła. Ostatecznie, z wymienionych działaczy, tylko Bogdan Kowal zrezygnował z kandydowania, do nowych władz.
Problemów przed nowymi sternikami na pewno sporo. Trzeba wciąż szukać środków na drugoligowy zespół, regulować pensje, spłacać stare zobowiązania (obecny dług wynosi ok. 1.2 mln zł).

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Budka do Lubina, Pawlak do Krakowa

November 27th, 2003

Będą transfery?

Na pewno w przerwie zimowej dojdzie w Polarze do zmian kadrowych. Choć zespół na półmetku rozgrywek zajmuje dopiero 16. miejsce, nie maleje zainteresowanie wieloma podopiecznymi trenerów Tadeusza Pawłowskiego i Ryszarda Urbanka.

Propozycje przejścia do Zagłębia Lubin otrzymał Adrian Budka, boczny pomocnik, odkrycie rundy jesiennej. Sporo klubów “kręci się” także wokół najskuteczniejszego napastnika Tomasza Pawlaka (8 goli). Na razie najpoważniejszą propozycję przedstawiła Cracovia Kraków. Obaj piłkarze mają jeszcze ważne kontrakty, zatem ich nowi pracodawcy musieliby zapłacić Polarowi za transfery.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Kredyt hipoteczny na własna firmę

November 26th, 2003

Zastaw mieszkania lub domu to często jedyna możliwość uzyskania pożyczki na działalność gospodarczą

Chcesz założyć firmę, ale nie masz pieniędzy na początek? Masz firmę, ale brakuje ci na jej rozwój, zakup maszyn lub samochodu? Wystarczy, że posiadasz mieszkanie lub dom. Aby otrzymać kredyt pod zastaw nieruchomości, nie trzeba się wykazać tak dużą zdolnością kredytową, jak w przypadku innych rodzajów pożyczek. Dłuższy okres spłaty sprawia, że raty są niższe.

To jeden z najprostszych sposobów uzyskania pieniędzy od banku. Polecany jest przede wszystkim tym, którzy chcą zainwestować w mieszkania dla swoich dzieci, albo remont domu. Jednak coraz częściej tę metodę wykorzystują drobni przedsiębiorcy, przede wszystkim osoby fizyczne prowadzące lub zaczynające działalność gospodarczą.

Hipoteka najlepszym zastawem

Podstawowym zabezpieczeniem kredytów gotówkowych jest zastaw rejestrowy czy przewłaszczenie rzeczy do czasu spłaty kredytu. Dotyczą one wyłącznie ruchomości, na przykład samochodu. Mają więc ograniczoną wartość dla banków. Istnieje przecież niebezpieczeństwo uszkodzenia lub ukrycia przedmiotu zabezpieczenia. Bank uwzględnia to w cenie. Dlatego kredyt gotówkowy, czy samochodowy jest wyżej oprocentowany od kredytu zabezpieczonego hipoteką.
- Dla banku bardzo ważne jest, że nieruchomość nie tylko nie traci, lecz często zyskuje na wartości w miarę upływu czasu – wyjaśnia Maciej Kossowski z firmy Expander, która oferujące między innymi pożyczki hipoteczne kilkunastu banków. – Stąd możliwość pożyczenia pieniędzy na długie lata. Niestety z zaciągnięciem pożyczki hipotecznej wiążą się dodatkowe koszty, z którymi nie zetkniemy się w przypadku “zwykłego” kredytu.
Jeśli na przykład chcemy pożyczyć 50 tys. złotych pod zastaw mieszkania spółdzielczego wartego 120 tys zł, wówczas w sądzie zostawimy w sumie około 800 zł. W tej kwocie zawiera się opłata za założenie księgi wieczystej, za wpisanie do niej danych właściciela mieszkania oraz hipoteki na rzecz banku, a także opłata skarbowa za ustanowienie hipoteki kaucyjnej (19 zł). Gdyby zabezpieczeniem było mieszkanie hipoteczne, opłata sądowa wzrosłaby aż do około 1940 zł. W przypadku zabezpieczenia pożyczki nieruchomością osoby trzeciej, konieczne byłoby natomiast sporządzenie aktu notarialnego. A to oznacza dodatkowe koszty.

Opieszałość sądów kosztuje

Na wpisanie hipoteki do księgi wieczystej często trzeba trochę poczekać. Wszystko zależy od sądu. Najbardziej obciążone pracą są wydziały wieczystoksięgowe w Warszawie, Szczecinie i niestety we Wrocławiu.
Według Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego, czas załatwienia jednej sprawy wyniósł w tych miastach w 2002 roku średnio około 6-7 miesięcy. Średnia dla całego kraju to 2,8 miesiąca, a są miasta, na przykład Kraków, gdzie można uzyskać wpis w kilka dni. Jak ostrzegają eksperci fundacji, zaplanowana informatyzacja systemu ksiąg wieczystych nie uzdrowi sytuacji z dnia na dzień.
Na razie za opieszałość sądów klient płaci “karę” w postaci ubezpieczenia pożyczki do czasu ustanowienia hipoteki. Jeśli w banku ubezpieczenie kosztuje 0,067 procenta pożyczanej kwoty miesięcznie, przy założeniu, że pożyczamy 50 tys. złotych, a na wpis czekamy sześć miesięcy, koszt ubezpieczenia wyniesie około 200 złotych. Dochodzą jeszcze prowizje bankowe za udzielenie kredytu – około 1-2 procent jego kwoty.
Łączna wartość wstępnych opłat w omawianym przypadku sięga 2 tys. zł, czyli 4 procent pożyczanej kwoty (dla mieszkania hipotecznego nawet 6,3 procent). To więcej niż w przypadku kredytu gotówkowego, czy odnawialnego, gdzie jedynym kosztem będzie opłata przygotowawcza nieprzekraczająca z reguły 2 procent.
Zaciągając pożyczkę hipoteczną korzystamy jednak z oprocentowania niższego o kilka punktów niż przy kredycie odnawialnym lub gotówkowym. Dzięki dłuższemu okresowi spłaty (z reguły do 15 lat) możemy także pożyczyć znacznie więcej.
Pożyczki hipoteczne częściej są także udzielane w walutach obcych, w tym w szczególnie atrakcyjnie oprocentowanych frankach szwajcarskich.
Wielu osobom, obliczającym koszty związane z zaciągnięciem pożyczki hipotecznej, może się wydawać, że taniej i prościej byłoby zaciągnąć kredyt gotówkowy. Niestety większość klientów nie ma możliwości wyboru między kredytem “zwykłym” a kredytem zabezpieczonym hipoteką. By pożyczyć od banku 50 tys. zł bez “zastawu” na mieszkaniu, trzeba osiągać bardzo wysokie dochody, konieczny jest także poręczyciel (czasem kilku).

Sprawdź oprocentowanie

Oprocentowanie pożyczki hipotecznej może być uzależnione od oprocentowania depozytów międzybankowych, czyli stawek WIBOR. Niektóre banki ustalają je jednak samodzielnie, podobnie jak w przypadku kredytów hipotecznych. Jeśli chodzi o pierwszy przypadek, klient zaciągający pożyczkę ma gwarancję, że bank obniży oprocentowanie prawie natychmiast po spadku stawek WIBOR. W drugim takich gwarancji już nie ma. Dlatego zanim podpiszemy umowę z bankiem, sprawdźmy, na jakich zasadach jest ustalane oprocentowanie naszej pożyczki. Może okazać się to bardzo ważne przy spadającej w Polsce inflacji i zmniejszających się stopach procentowych.

NIE TYLKO NA FIRMĘ

Zdaniem doradców finansowych pożyczka hipoteczna to świetny pomysł dla osób, które chcą zainwestować w mieszkanie dla swoich małych dzieci. Pod zastaw własnego domu lub mieszkania pożycza się pieniądze i kupuje mieszkanie w dużym mieście, w którym być może dziecko będzie się w przyszłości uczyć. Do czasu dorośnięcia dziecka kupiony lokal wynajmuje się i nie wykluczone, że wpływy z najmu powinny pokryć spłatę pożyczki hipotecznej. Zanim dorosły potomek się tam wprowadzi, mieszkanie będzie juz wolne od hipoteki.

UWAGA NA PROMOCJE

Wiele banków oferuje promocyjne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych i pożyczek hipotecznych. – Zanim skorzystamy z jakiejkolwiek promocji, zapytajmy w banku, co będzie po jej zakończeniu – mówi Maciej Kossowski z firmy Expander. – Promocje trwające rok czy dwa niewiele zmieniają, jeśli chodzi o atrakcyjność oferty danego banku.

Autor artykułu:

Czas budzenia rozumu

November 26th, 2003

Próby do “Mizantropa” Moliera w Teatrze Polskim

- Brawo, brawo, już chyba wszyscy zostali wyszydzeni, wszyscy oprócz państwa obecnych – kpi zdenerwowany Alcest, podchodząc zdecydowanie do grupki osób. – Nasz drogi Alcest jest pełen sprzeczności. Jest chodzącą alternatywą, wieczną negacją, krzywym zwierciadłem – odpowiada ironicznie Celimena.

- Dobrze, ale na chwilę zapomnijmy o tekście, tu coś jeszcze musi się zdarzyć – przerywa akcję Rudolf Zioło. W Teatrze Polskim trwają próby do “Mizantropa” Moliera w jego reżyserii. W rolach głównych zobaczymy Dominikę Figurską i Wojciecha Ziemiańskiego.

Rudolf Zioło pracował już we Wrocławiu. W Teatrze Polskim reżyserował m.in. “Sen nocy letniej” Szekspira, w repertuarze sceny przy Zapolskiej jest “Kubuś Fatalista i jego pan” Diderota w jego inscenizacji. – To literatura, która budziła rozum, a my jesteśmy teraz w czasie drzemki rozumu albo jego zaniku – podkreśla artysta, mówiąc o przywiązaniu do twórczości pisarzy epoki baroku i oświecenia.
Bohater tytułowy “Mizantropa” odzwierciedla współczesne inteligenckie samopoczucie i odczuwanie świata, w którym wszystko jest rozdrobnione, w którym liczy się własny interes, a wartości skarlały. – Mizantrop przyjmuje postawę bezkompromisowego buntu, aż się w tym spala – twierdzi Zioło. – Dysproporcja wewnętrznego porządku wobec zewnętrznego chaosu jest tak wielka, że reaguje alergią na sprawy społeczne, na obyczaje, na ruinę mentalną, tego, co tam się nazywa dworem, a u nas życiem publicznym.
Inscenizacja dramatu Moliera nie jest jedynie doraźną oceną współczesności. Należy ją odbierać jako wskazówkę na wyjście z sytuacji, okazję na dodanie sobie społeczno-moralnego animuszu. – To prawda, że jesteśmy porozbijani na osobne “ja”, zbiorowe działanie jest w impasie. Ale Mizantrop to nie pustelnik, ale człowiek w ataku, z gorączką moralną i obywatelską – mówi autor przedstawienia.
Premiera “Mizantropa” 10 stycznia przyszłego roku na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego. Wcześniej planowany jest przedpremierowy pokaz sylwestrowy widowiska.

Autor artykułu: Tomasz Wysocki

Miliony na wizytówkę

November 26th, 2003

Porozumienie w sprawie przejęcia Hali Ludowej

Władze Wrocławia i województwa wystąpiły do ministra skarbu o nieodpłatne przekazanie Hali Ludowej w zarządzanie samorządowcom. Chcą oni doinwestować obiekt i stworzyć z niego wizytówkę miasta. Porozumienie w tej sprawie podpisali wczoraj prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz i marszałek województwa, Henryk Gołębiewski.

Obecne władze spółki zarządzającej Halą Ludową nie mają pieniędzy potrzebnych na remont, a na same okna i drzwi potrzeba 5 mln zł. Zdaniem urzędników, gruntowny remont drzwi i okien trzeba przeprowadzić “na wczoraj”. Od początku istnienia Hali nie były ani razu wymieniane i zdaniem ekspertów mogą po prostu spaść i zrobić komuś krzywdę.
W kolejce na remont czekają także instalacja centralnego ogrzewania, wodno-kanalizacyjna i sanitariaty. Odnowy domaga się także stolarka kopuły Hali i niecka basenu przy pergoli. Zgodnie ze wstępnymi szacunkami, tylko najpilniejsze prace wymagają nakładów rzędu 12 – 15 mln zł. W ciągu 3 lat miasto i województwo powinny włożyć w Halę około 30 mln zł.
Zgodnie z porozumieniem, po przejęciu Hali Urząd Marszałkowski dostanie 33 proc. akcji. Resztę dostałaby gmina. Samorządowcy liczą, że na remont dzieła Berga uda się uzyskać dotacje z fuduszy unijnych. Ma temu służyć wpisanie Hali na światową listę zabytków UNESCO. Pomysł wpisania Hali na listę nie jest nowy. Władze Wrocławia od dłuższego czasu przekonują, że na świecie jest moda, by zwiedzać obiekty z przewodnikiem UNESCO w ręku. Jednak bez wsparcia władz wojewódzkich nawet wpis na listę nie gwarantuje w praktyce otrzymania dotacji. Dlatego Wrocław nie chciał samodzielnie zabiegać o przejęcie obiektu. Władze miasta i województwa chcą, żeby Hala stała się centrum kongresowym na światowym poziomie. Nie zamierzają jednak rezygnować z organizowania tam imprez sportowych.

Autor artykułu: Bartłomiej Knapik

Castorama stanie obok Auchan

November 25th, 2003

Wałbrzych Będzie kolejny supermarket

Milion złotych dla miasta, około stu pięćdziesięciu tysięcy złotych rocznie z tytułu podatku od nieruchomości i ponad sto miejsc pracy – takie korzyści dla Wałbrzycha ma przynieść budowa Castoramy. Lokalne firm branży budowlanej boją się, że nie sprostają konkurencji. W Wałbrzychu jest już market budowlany Obi.

Castorama ma stanąć obok supermarketu Auchan przy ulicy Wieniawskiego na Szczawienku. Rada Miejska wyraziła już na to zgodę.

Zatrudnią wałbrzyszan

W Castoramie na ośmiu tysiącach metrów kwadratowych znajdą się głównie materiały i narzędzia budowlane. W sklepie pracować będzie sto dziesięć osób. Dodatkowo dwunastu zatrudnionych zostanie do ochrony obiektu. Szanse na pracę w Castoramie będą mieć głównie osoby z wykształceniem technicznym. Część bezrobotnych znajdzie też pracę przy budowie samego obiektu. – Mamy zapewnienie, że będzie tam pracowało ponad osiemdziesiąt procent mieszkańców Wałbrzycha – mówi wiceprezydent Mirosław Bartolik. Prawdopodobnie obiekt będzie budować także wałbrzyska firma.

Boją się konkurencji

Dla małych firm powstanie Castoramy oznacza koniec działalności. – Nigdy nie będziemy w stanie rywalizować z taką konkurencją – mówi Leszek Nurkiewicz, szef firmy Nurbert. Już teraz zastanawia się nad możliwością przebranżowienia. W jego firmie pracuje dwanaście osób. Nie wie, czy uda mu się dalej utrzymać na rynku. Do tej pory wspomagał finansowo trzy kluby sportowe: drużynę koszykarzy, piłkarzy miejscowego Akropolu i jednego z zespołów grających w halówce. – Czy będzie tak dalej? Naprawdę nie wiem – dodaje Nurkiewicz.

Miasto skorzysta

Z tego, że Castorama stanie na Szczawienku skorzysta gmina. Otrzyma za wydanie pozwolenia na budowę milion złotych. Choć pierwsze propozycje mówiły o sumie półtora miliona większej, to w mieście i tak się cieszą. – Inwestor mógł wybudować nowy sklep w innym miejscu. Chociażby w Szczawnie Zdroju, obok Tesco. – mówi Mirosław Bartolik. Na razie władze nie wiedzą, na co przeznaczą otrzymane środki. – Na pewno nie na budowę drogi dojazdowej dla nich, bo i tak będą musieli ją sobie zrobić – dodaje Bartolik. Jednocześnie przypomina, że zadłużenie gminy sięga już blisko 60 milionów złotych. Jak wynika z raportu przeprowadzonego przez dr. Jerzego Tutaja z Wałbrzyskiej Wyższej Szkoły Zarządzania i Przedsiębiorczości w Wałbrzychu, blisko dziewięćdziesiąt procent przepytanych przez niego osób chce nowego hipermarketu. Ponad połowa z nich jest zadowolona z zakupów robionych w tego typu obiektach.

Ile hipermarketów

Castorama będzie dziewiątym już dużym sklepem na terenie Wałbrzycha. (Real, Kaufland, Lidl, Tesco, Obi, Minimal, Savia, Auchan). Generalnie na jeden w Wałbrzychu sklep przypada średnio 93 mieszkańców. Dodając do tego powiat wałbrzyski liczba ta zmniejsza się o trzy osoby. W Niemczech liczba ta wzrasta do ponad 220 osób. Statystycznie jeden wałbrzyski sklep ma około 61 metrów kwadratowych powierzchni. Wskaźniki te nie obejmują wszystkich potencjalnych klientów sieci handlowej (turystów, studentów), którzy ze względu na brak zameldowania nie są ujmowani w zestawach statystycznych. Liczba klientów przypadających na jeden sklep w krajach Unii Europejskiej wynosi średnio od 280 do 340.

Autor artykułu: Rafał Pawłowski